• ZOBACZ NASZE NOWOŚCI!

WYDAWNICTWA
BESTSELLERY
Fuego y Palabra ziarno 0,5 kg
Fuego y Palabra ziarno 0,5 kg
60,00 zł
Ludowa historia Polski
Ludowa historia Polski
60,00 zł
szt.
Fuego y Palabra mielona 0,5 kg
Fuego y Palabra mielona 0,5 kg
60,00 zł
Równość nr 2/2022 Pieniądze
Równość nr 2/2022 Pieniądze
0,00 zł
szt.
Estrella Fusión ziarno 0,5 kg
Estrella Fusión ziarno 0,5 kg
60,00 zł
Intergaláctico ziarno 0,5 kg
Intergaláctico ziarno 0,5 kg
60,00 zł
Intergaláctico mielona 0,25 kg
Intergaláctico mielona 0,25 kg
33,00 zł
 Równość nr I/2021 Wspólnota
Równość nr I/2021 Wspólnota
0,00 zł
szt.

Amerykańskie lato. Depesze z ulic Chicago

Dostępność: nie ma :(
Cena: 44,90 zł 44.90
ilość szt.

towar niedostępny

dodaj do przechowalni

Opis

 

Marny ze mnie kronikarz przemocy. A jednak powoli, strona za stroną, schodzę w coraz niższe i szersze kręgi przemocy. Za przewodnika tej podróży służy mi Alex Kotlowitz; jak szybko się przekonacie ani ja, ani on, ani sama sceneria tego dramatu nie przystają do poetyckiego języka Boskiej komedii. Bo nie ma tu też nic boskiego, a jedynie bardzo ludzkie emocje: rozpacz, bezsilność, nienawiść.  Zwiedzamy parne, letnie Chicago sprzed ośmiu lat. Liczymy rany postrzałowe i kłute, ofiary śmiertelne oraz świadków. Jak już mówiłam, żaden ze mnie kronikarz przemocy, ale zgodnie z tym, o czym pisze mój Wergiliusz, ta podróż zostawi we mnie lepki osad.

Wszyscy są zranieni. To banał, a jednak brzmi inaczej w kontekście przemocy. Sporo tu takich banałów, które podczas lektury wywołują mocne wrażenie: “przemoc izoluje”, “przemoc popycha ludzi ku sobie”. To nie jest odkrywcza książka ani reportaż z tezą. Raczej zbiór impresji, postaci widzianych w biegu, wyjętych z kontekstu. Ludzi, którym co prawda autor stara się oddać sprawiedliwość nakreślając ich charakter, wygląd, specyficzne cechy (znaki szczególne, które nie trafiły do raportów i sekcji zwłok), ale których nie udaje mi się zapamiętać. Być może jest ich zbyt wielu, może cierpienie ich do siebie upodabnia; a może jest jeszcze inaczej i jestem już poniekąd “wtajemniczona” i przemoc na ulicach Stanów Zjednoczonych nie jest mi obca w teorii i statystykach. Alex Kotlowitz jest białym mężczyzną po sześćdziesiątce. Opisywane przez niego osoby – zarówno sprawcy, jak i ofiary, których trudno tu jednoznacznie od siebie oddzielić (co nie jest akurat oceną moralną) – są w większości młodymi mężczyznami o innym niż biały kolorze skóry. Ich światy zdają się nie przenikać. Może rzeczywiście trzeba być osobą z zewnątrz, stać z boku, bo ze środka nie ma możliwości ani warunków do pisania. A jednak o problemie przemocy pisała jeszcze lepiej wydana w serii amerykańskiej Jill Leovy w Wszyscy wiedzą. O zabójstwach czarnych w Ameryce. Kotlowitz nie przeskoczył tej poprzeczki, chociaż dobrze jest co jakiś czas przypomnieć sobie, że ulice amerykańskich miast nie wyglądają jak z filmów, ale są o wiele bardziej niebezpieczne i mniej romantyczne.

To książka bez morału, tak jakby zaczynała i kończyła się bez ostrzeżenia, niepostrzeżenie. Jak lato. Nie wypełnia luki i nie zaspokaja ciekawości. Nie przynosi odpowiedzi. Oskarża system, ale bez przekonania, nie widzi wyjścia z tej matni. Ludzie wciąż zabijają się na ulicach, bo nie sposób tego nie robić. To ciekawy wątek, jednak nie wybrzmiewa wystarczająco mocno. Mimochodem reporter wspomina o arbitralności sądów, braku systemu ochrony świadków (zbyt błahe to sprawy) i wszechobecności gangów. Nawet pracownicy socjalni, urzędnicy i sędziowie dostrzegają luki systemu, jednak poddają się jego inercji. Nic się nie zmienia. Kolejni młodzi ludzie giną.

Tym, czego najbardziej mi w tej książce brakowało był gniew. Gniewni bywają opisywani ludzie, ale sama narracja jest go pozbawiona. I to mnie w tej książce wkurza. Tym bardziej, że Kotlowitz zaczyna od opisania osobistej sytuacji, w której towarzyszyły mu silne emocje – i to w zasadzie jedyny moment, kiedy ta książka ożywa. Później zapada w letarg. Opisuje bezsens śmierci bez cienia złości na zastany porządek. Nie wiem, czy potrzebujemy takich reportaży, pełnych rezygnacji. Amerykańskie lato jest jak oglądanie migających przez szybę krajobrazów, przytłumione – stąd niemożność zapamiętania opisywanych postaci, które zlewają się w bezimienny tłum. A miała to być podróż, nie samo przemieszczanie się.

Wychodzę więc z tego piekła z lepkim osadem na palcach. Mój Wergiliusz zostawił mnie bez wyjaśnień, między jedną ofiarą strzelaniny a drugą. Nie zrozumiałam i nie dowiedziałam się więcej. Mogłabym streścić tę książkę do jednego jej rozdziału, będącego pars pro toto całości – tego, w którym pojawiają się krótkie tweety jednego z dziennikarzy śledczych. Najważniejsze informacje ograniczone liczbą znaków: miejsce, ofiary, użyta broń. Żadnych wyjaśnień. Ostatni krąg Piekieł.  

Recenzja Magdaleny Kargul dla Tłustego Druku

Autor: Alex Kotlowitz
Rok wydania: 2021
Oprawa: twarda
Liczba stron: 280

Opinie o produkcie (0)

do góry
Sklep jest w trybie podglądu
Pokaż pełną wersję strony
Sklep internetowy Shoper.pl